Z kijami do Kozłowa
Dawno nic nie pisałam, ale nie znaczy to, że siadłam w fotelu i zupełnie przestałam się ruszać. Nic z tego, teraz zaczęłam wracać do marszów kijkowych, choć rower nadal jest w użyciu. Fakt, kiedy robi się za oknem gorąco, miewam małe przerwy, ale dzisiaj pogoda była wręcz idealna. Postanowiłam wybrać się do Brzezinki i Kozłowa, jednak nie przeszłam całej trasy na nogach, do Brzezinki podjechałam miejskim autobusem. Po co maszerować ulicami miasta, skoro można to zrobić na terenach znacznie przyjemniejszych. Druga rzecz to fakt, że maratończykiem nie jestem. :)
Opiszę pokrótce trasę, wspierając się zdjęciami, warta jest odwiedzenia zarówno na nogach jak i rowerem. W drugim przypadku nawet nie jest potrzebny autobus. :)
W Brzezince skierowałam się na południe, w stronę Kozłowa. Po drodze można zobaczyć mały, ale ładny staw.

Droga najczęściej była asfaltowa, choć na odcinku Brzezinka – Kozłów sporo jest odcinków szutrowych. Nawiasem mówiąc biegnie tam trasa rowerowa, oznaczona dużą tablicą.

Zastanawiam się tylko nad jednym, wielka tablica, środki unijne a jedyne co zostało zrobione to gdzie niegdzie małe oznakowania. Przecież te drogi istniały, więc na co właściwie poszły fundusze? Na te znaczki i tabliczki?
Idąc dalej mamy ładne, wiejskie widoczki. :)

Dochodząc do Kozłowa mijamy restaurację “Pod Platanem”, położoną nad malowniczym stawem.

A tak prezentuje się sama restauracja.


Na dobra sprawę można tak zaplanować wycieczkę, aby zatrzymać się tu na małej kawie, czy nawet obiedzie. Ja niestety nie napiłam się tu nawet wody mineralnej, było jeszcze zamknięte.
W Kozłowie napotkać można też takie widoki

a to za sprawą szykującego się w wiosce wesela. Ponieważ nie miałam odpowiedniego stroju, poszłam dalej, ciesząc oczy kolejnymi widokami.

Po drodze minęłam kościół św. Mikołaja z 1500 roku.


Na końcu, zbliżając się już do ulicy Kozielskiej, jeszcze rzut oka na kolejny staw, niestety na terenie zamkniętym.

Meta przy rowerzystach, gdzie nie omieszkałam zrobić jeszcze jednego zdjęcia. Rower, kije, meta czyli… zwycięstwo! :)
Cała trasa nie była długa, bardziej rekreacyjna, ale bez problemu można ją przedłużyć, idąc z Kozłowa do Ostropy, lub skręcając na polach zgodnie z przebiegiem ścieżki rowerowej, do ulicy Sowińskiego.
Podobne wpisy:
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, rozważ jego skomentowanie lub skorzystanie z RSS-a i w konsekwencji otrzymywania informacji o nowych wpisach do Twojego czytnika.



Witam,
Można prosić o jakiś kontakt do Pani? Chodzi o zapytanie w sprawie reklamy w serwisie.
Pozdrawiam,