Wielka woda w Gliwicach opada
Po kilku dniach przerwy, spowodowanej ciągłymi opadami deszczu, w końcu wybrałam się na Nordic. Teoretycznie mogłam iść nawet w zlewie, tylko po co? Przecież nie uprawiam NW dla sportu a dla przyjemności. Wodę stanowczo wolę pod ciepłym prysznicem, w basenie czy jeziorze.
Wzdłuż brzegów Kłodnicy wyraźnie widać jak mocno woda opadła, na moje oko będzie jakiś metr mniej. Widać to dobrze na zdjęciu, po “uczesanej” nurtem rzeki trawie.

Nie odważyłam się iść do Parku Chrobrego, jednak tam zalanie było ogromne i podejrzewam, że woda jeszcze stoi. Poszłam pewniejszymi ścieżkami, czyli nad staw z łabędziami. Zarówno łabędzie i kaczki na powódź chyba najmniej narzekają, w końcu dość mocno powiększył im się akwen wodny. Małe kaczuszki rosną jak na drożdżach, łabędzie całe i zdrowe, a najważniejsze, że… wreszcie świeciło słońce!

P.S. Właśnie kiedy kończyłam wstawiać tekst na bloga rozpadało się na całego! Dawno nie padało.
Podobne wpisy:
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, rozważ jego skomentowanie lub skorzystanie z RSS-a i w konsekwencji otrzymywania informacji o nowych wpisach do Twojego czytnika.



Komentarze
Brak komentarzy.
Zostaw komentarz