Zacznijmy od siebie
Zawsze powtarzam, że zamiast narzekać na innych trzeba zacząć naprawianie tego co złe od siebie ale. Czy rzeczywiście zawsze tak się da?
Weźmy na tapetę gliwickie ścieżki rowerowe.
Pomijam fakt ciągłego chwalenia się przez władze ile to ich mamy w naszym mieście, pisałam o tym wcześniej, chcę skupić się na tym co jednak zostało zrobione dla mieszkańców i jak to wygląda w rzeczywistości.
Pośród rzekomo licznych ścieżek rowerowych można natrafić na takie, które na upartego można tak nazwać. Mało tego, można by jeszcze nazwać je unijnymi z wiadomych powodów. Jednak do unijnych dużo im brakuje i akurat w tym przypadku, za sprawą samych mieszkańców.
Oto fragment jednej ze ścieżek rowerowych (nawet oznaczona!).

Jak widać droga całkiem, całkiem ale to co na niej i obok pozostawia wiele do życzenia. Czasami ma się wrażenie że to nie teren działkowych ogródków a wysypisko śmieci! Jest sobie dróżka z dużą tablicą na początku i końcu, która wygląda tak:

Podobne wpisy:
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, rozważ jego skomentowanie lub skorzystanie z RSS-a i w konsekwencji otrzymywania informacji o nowych wpisach do Twojego czytnika.


Komentarze
Brak komentarzy.
Zostaw komentarz