Pod górkę
Jeszcze niedawno myślałam, że mój zapał do Nordic Walking nieco opadnie z nadejściem niższych temperatur, deszczowych dni i wszechobecnego błotka. Myliłam się, nadal z wielką ochotą wychodzę na spacery z kijkami. Hmm, teraz to chyba mogę już nazwać marszami? Jakby nie patrzeć te same trasy pokonuję w dużo krótszym czasie niż kiedyś.
Na jednej z moich tras, gdzie właśnie dzisiaj byłam, jest niewielka górka, prawdopodobnie usypana dla dzieci na zimę. Całkiem dobre miejsce aby potrenować na nieco bardziej pochyłym terenie, którego akurat tu, gdzie najczęściej chodzę brakuje.

Krótka bo krótka ale zawsze coś. Do góry podchodzi się z kijami bardzo lekko. Rety nie wiem kiedy tak szybko wspinałam się nawet na tak mały pagórek! ;) Natomiast w dół. chyba brakuje mi jeszcze techniki?
Podobne wpisy:
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, rozważ jego skomentowanie lub skorzystanie z RSS-a i w konsekwencji otrzymywania informacji o nowych wpisach do Twojego czytnika.


Komentarze
Brak komentarzy.
Zostaw komentarz