Nie taki diabeł straszny
Dzisiaj pan kurier przyniósł mi nowy telefon i zaraz po rozpakowaniu paczki pomyślałam, że będę musiała poczekać z uruchomieniem na córkę bo pewnie sama się w tym nie połapię. Ciekawość jednak zwyciężyła :) W jedną rękę instrukcja, w drugą telefon, na nos okulary i… zobaczymy co da się z tym zrobić. Doszłam do wniosku, że jednak nie jest ze mną tak źle z tymi nowymi technologiami. Okazało się, że instrukcja jest zbędna :) Zapewne obcowanie z komputerem i netem dużo pomaga w takich sytuacjach? Jak można mówić, że jest bee?? :)
Raz dwa, bateria, jedna i druga karta, potem ustawienia i można było pooglądać bajery. Nie wiem co prawda czy cokolwiek z tego będzie mi potrzebne ale warto zobaczyć jakie ma możliwości. Czy nie lepiej by było gdyby zamiast tych wszystkich dodatków rozmowy były darmowe? Cha, marzenie ściętej głowy :)
Najważniejsze, że uporałam się z telefonem, wbrew temu co podejrzewałam… nie taki diabeł straszny.
Będąc już w temacie postępu… czytałam dzisiaj artykuł o pewnym starszym małżeństwie, które wybrało się na kurs komputerowy. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że mają po… 90 lat :) Brawo! Można chyba pozazdrościć? A już sama wypowiedź kursanta – Wiem, że przyjdzie taki czas, kiedy nie będziemy już tacy sprawni i będziemy spędzać więcej czasu w domu. Dobrze wtedy będzie umieć posługiwać się komputerem i być w stanie kontaktować się ze światem” – świadczy o tym w jak wspaniałej formie muszą być. Może właśnie dlatego, ze po przejściu na emeryturę nie usiedli z pilotem do telewizora w głębokich fotelach?
Pełny artykuł na stronie Nauka w Polsce.
A jaka radość ogarnia gdy można zrobić coś co wydawało się niemożliwe! Aż chce się skakać… byle bezpiecznie :)
Podobne wpisy:
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, rozważ jego skomentowanie lub skorzystanie z RSS-a i w konsekwencji otrzymywania informacji o nowych wpisach do Twojego czytnika.


Komentarze
Brak komentarzy.
Zostaw komentarz