Totalna korozja
Czy 50 to już ten czas kiedy zaczyna się korodować? Chyba tak a przynajmniej coraz częściej zaczynam odnosić takie wrażenie. Wszystkiego robi się za dużo, nie dość że na wadze wskazówka dostaje jakiegoś kosmicznego przyspieszenia, (a może to przyciąganie ziemskie się zmieniło?) to jeszcze przybywają nie tylko zbędne kilogramy. No ale żeby to było wszystko. A te cholerne nastroje? Łzy jak grochy? Zadyszka na trzecim piętrze? Gorąco jak w saunie. Ileż razy można odkrywać się w nocy i nakrywać ponownie? Oj można.
No i co? Nic, przecież nic nie trwa wiecznie.
A poza tym nic strasznego się nie dzieje
Glob się kręci, życie płynie, biegnie czas
Mam depresję, tracę linię i nadzieję
choć powtarzam „ nie panikuj”, nie mów pas.
Na pieszczoty każdej nocy nie mam siły
To nie wykręt, mnie naprawdę boli głowa
Przecież mówię mu wyraźnie…NIE, MÓJ MIŁY!!!
Na nic słowa – przyjdzie mi się oflagować!
A poza tym nic strasznego się nie dzieje
Glob się kręci, życie płynie, biegnie czas
Wciąż się pocę, często płaczę, rzadziej śmieję
Siedzę w lustrze wypatrując dalszych zmian.
Tu wiotczeję, tam się marszczę, ówdzie chrupie
I w urodzie generalnie same straty
Kurze łapki, sucha skóra, włosy w zupie
Dzięki Bogu oszczędzono nam prostaty.
Fragment piosenki ze spektaklu “Klimakterium”
Podobne wpisy:
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, rozważ jego skomentowanie lub skorzystanie z RSS-a i w konsekwencji otrzymywania informacji o nowych wpisach do Twojego czytnika.


Oj nie jest tak do końca , ktoś kto kocha nie patrzy na fałdki , nie potrzebuje codziennie pieszczot a tylko dobrego słowa , i pamiętaj że złe samopoczucie minie , minie zadyszka tylko trzeba troszkę więcej po tych schodach chodzić i lepszej kondycji nabrać, wszystko minie a rodzina zostanie i to jest najważniejsze .